piątek 10 Lip 2020

START

Drukuj

Obóz szachowy - Sokołowsko, 2-12.07.2020.

ZDJĘCIA

Blitz wyniki: http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2209/results.html?l=pl&tb=10_
Grupa A:  http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2210/results.html?l=pl&tb=10_
Grupa B:  http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2211/results.html?l=pl&tb=10_
Grupa C: http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2212/results.html?l=pl&tb=10_
Grupa D1: http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2213/results.html?l=pl&tb=10_ 
Szachy Fischera Gr. A - http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2223/results.html?l=pl&tb=10_
Szachy Fischera Gr. B - http://www.chessarbiter.com/turnieje/2020/ti_2227/results.html?l=pl&tb=10_

Relacja z 8 dnia obozu Maksa Nowotnika.
Nasz dzień zaczął się śniadaniem, gdzie kanapki były głównym daniem.
Potem był na sprzątanie czas, bo kontrola odwiedzała dzisiaj nas.
Następnie na paintballa pojechaliśmy, gdzie dużo strzelaliśmy.
Mini ZOO też odwiedziliśmy i w powietrznych bańkach się bawiliśmy.
Gdy wróciliśmy na stołówkę szybko pobiegliśmy.
Na obiad czekaliśmy, bo bardzo zgłodnieliśmy.
Gdy w pokojach na przerwie siedzieliśmy, dużo gadaliśmy.
Potem w szachy graliśmy, figury zbijaliśmy. Partie analizowaliśmy, dużo się nauczyliśmy.
Następnie kolację zjedliśmy i turniej piłkarski dokończyliśmy.
A po dniu pełnym wydarzeń, wszyscy zasnęli pełni wrażeń.


Relacja z 7 dnia obozu Maksa Nowotnika. Nasz dzień zaczął się standardowo od pobudki około 8. Po śniadaniu przyszedł czas na kontrolę czystości. Dziś była ona bardzo ostra, bo odwiedzał nas sanepid. Gdy pokoje błyszczały wybraliśmy się na zwiedzanie cerkwi, gdzie oprowadzał nas tutejszy pop. Oglądaliśmy pięknie przyozdobione figury, obrazy i słuchaliśmy o prawosławnych wierzeniach i tradycjach. Potem przyszedł czas na małe ćwiczenia - poszliśmy na siłownię na świeżym powietrzu. Gdy wróciliśmy do ośrodka mieliśmy chwilkę czasu dla nas, a następnie udaliśmy się na obiad. Podczas przerwy poobiedniej spędziliśmy czas w naszych pokojach odpoczywając i przygotowując się do rund turniejowych, na które przyszedł czas około godziny 16. Dla niektórych grup odbyły się wykłady, a po partiach analizy z trenerami. O 19 przyszedł czas na kolację, a po niej dla chętnych odbył się turniej kloca (który wygrali Jan Kosior i Bartosz Mazurek). Natomiast reszta oglądała film. Około 21 poszliśmy do pokoi, aby przygotować się do ciszy nocnej, a o 22 przy zgaszonym świetle zasnęliśmy w delikatnym blasku księżyca.

Re(we)lacja Adama Biernackiego z 6 dnia obozu (wtorek)
Po zjedzeniu żółtej jajeczniczki poszliśmy uprzątnąć pokoje od brudu magicznie pojawiającego się mimo największych starań. Uradowani lub smutni (to zależy od oceny) ubraliśmy się na baaaaardzo długą wycieczkę na temat przyrody. Z wielozadaniową jak się okazało Panią, z którą wykonywaliśmy piękne mydełka, chodziliśmy po trasie dowiadując się dużo ciekawych i nieciekawych rzeczy. Najwięcej jednak zapamiętaliśmy z wizyty w Andrzejówce (wiecie dlaczego), mimo opychania się w schronisku poganialiśmy Panią, aby szybciej mówiła te swoje ciekawostki, bo głodni byliśmy od tego nadmiaru chodzenia i wiedzy. Pełni mielonych i grzybowej potoczyliśmy się do pokojów. Udany odpoczynek zmusił nas do wzięcia udziału w warsztatach robienia świec i grania w śmieszne szachy. Świece dekorowaliśmy serwetkami metodą, którą pokazała nam Pani od wszystkiego o nazwie... za długa i za trudna, aby zapamiętać. W śmiesznych szachach chodzi o to, że raz na jakiś czas słychać ding dong i wtedy coś zmieniamy na np. ściągamy piony, albo odwracamy zegar, dzięki czemu losy wygranej i przegranej mogły się w każdej chwili zmienić. Na sam koniec po zjedzeniu makaronu z sosem było karaoke i dyskoteka, ale to już nieważne, bo "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy".

Relacja z 5 dnia obozu (poniedziałek) Adama Biernackiego Po (już łatwym) zejściu z łóżka, poszliśmy zjeść apetyczne, cienkie kiełbaski zwane parówkami. Dzisiaj partie turniejowe rozegraliśmy tuż po zimnej jak lody z budki i surowe niczym kurczak z biedronki kontroli czystości. Normalnie gramy po mistrzowskim obiedzie, lecz dziś było co innego w planie, ale o tym później. Głodni przez granie przybiegliśmy na obiadek, wyczulwszy woń kapuśniaczku oraz aromatycznego gulaszu z pieczarkami i gotowanymi, malutkimi, słodkimi ziemniaczkami. Ociężali i prawie zwracający przed chwilą zjedzony posiłek, powlekliśmy się na wypoczynek, który polega na kompletnie niczym. Po ciszy poobiedniej rozpoczęły się warsztaty robienia mydła. Braliśmy barwniki i pięknie pachnące olejki roślinne (każdy wybierał swoją własną kombinację) i tworzyliśmy przepiękne dzieła, może nie tak piękne jak partie szachowe, ale idealne do mycia rąk. Przez ten czas inna grupa rozwiązywała quiz szachowy polegający na wiedzy z dziedziny tematu obozowego. Każdy mógł, sprawdzić jak dużo wie, a raczej jak dużo nie wie. Kiedy wszyscy chętni wykonali pachnące mydełka i przygnębili się swoją niewiedzą, poszliśmy grać w gry i zabawy sportowe. Jednym słowem wykorzystaliśmy czas wolny, który trwał aż do kolacji. Po starannym umyciu rąk swoimi nowymi mydełkami, usiedliśmy do zajadania się zapiekankami z pieczarkami i serem. Na szczęście Panie w kuchni widocznie wykorzystał doświadczenie nabyte na naszych wcześniejszych obozach i postarały się , aby niczego nie zabrakło. Od razu po tym rozpoczął się zacięty mecz piłkarski. 5 wybranych drużyn stoczyło zacięte pojedynki polegające na ganianiu za piłką (szczerze mówiąc wole biegać po szachownicy za królem). Warunki pogodowe sprzyjały piłkarzom, komplet wygranych zachowała drużyna z najlepszym pod słońcem bramkarzem - mną :) Po tych wszystkich trudnych pojedynkach wszystkim zachciało się spać i idealnie się złożyło i było już późno, więc wszyscy poszli do pokojów wykąpać się ciepłą wodą i położyć się na miękkich posłaniach ze strachu przed kontrolą czystości.

Relacja z 4 dnia obozu (niedzieli) Adama Biernackiego Obudzono nas około 8 (już się przyzwyczailiśmy). Wypełniliśmy tradycję ablucji porannych (jeśli nie ma czegoś takiego, niech Pan Wiesio mnie poprawi). Po zjedzeniu pysznego, acz zdrowego i pożywnego śniadania składającego się z bufetu szwedzkiego, rozegraliśmy część zaplanowanych na dzisiaj szachów, wymyślonych przez genialnego szachistę, mistrza świata Bobby'ego Fischera. Nie wiem czy kolega Maks wyjaśniał o co w tym chodzi na poprzednich obozach, ale na wszelki wypadek powiem, zamiast normalnego najlepszego ustawienia figur (jeśli nie wiecie jakie jest ustawienie początkowe, to zastanówcie się na jaki obóz wysłaliście swoje dzieci i wejdźcie na stronę www.szachydzieciom.pl ). Są one losowane przez co powstaje wiele dziwnych i ciekawych kombinacji. Po partiach rozdzieliliśmy się na grupy: wierzących i bezbożników. Wierzący poszli do kościoła uleczyć ciało i umysł, aby lepiej grać w ostatnią część zwariowanych szachów Fischera, zaś bezbożnicy postanowili trochę przypakować, więc poszli na siłownię na świeżym powietrzu. Spotkaliśmy się pod budką z pysznymi lodami, gdzie zaopatrzyliśmy się w zimne jak słup na biegunie polarnym smakołyki. Po powrocie, dwie różne niczym dwa płatki śniegu grupy, złączyły się w jedną wielką rodzinę dzięki magicznej grze w szachy, zgodnie z powiedzeniem "GENS UNA SUMUS". Po dokończeniu ostatniej części szachów z losowanymi ustawieniami poszliśmy na obiad przygotowany przez wspaniałe kucharki. Nie zawiedliśmy się, na pierwsze danie był idealnie doprawiony żółty, tłusty rosół, tak jak powinno być w sobotę (jest niedziela dop.redakcji :) ). Zaś na drugie danie zostały podane nóżki z kurczaka, z głośno chrupiącą, ale rozpływającą się skórką. Po zdrowym odpoczynku (tak, odpoczynek i nic nie robienie jest zdrowe) zabraliśmy się za to czyli tym  w czym jesteśmy najlepsi, czyli szachowaniu i matowaniu. Na kolację zjedliśmy pieczone nad żarzącym się gorącym ogniskiem. Do tego zagryźliśmy chlebem ze smalcem. Na ognisku się nie skończyła zabawa, wszyscy z radosnym nastrojem zaczęli grać w gry sportowe, lecz dzień nie jest nieskończony, i musieliśmy iść spać.
Relacja Adama Biernackiego z 3 dnia obozu (sobota) Dzisiaj było wyjście o tajemniczej nazwie "Miłosz i Garbatka". Jak się okazało to dwie góry, na które wchodziliśmy. Wejście nie stanowiło jakiegoś trudnego zadania. A na szczycie czekały na nas zapierające dech w piersiach, widoki innych przepięknych, zielonych gór. Zejście było nieco trudniejsze. Musieliśmy trzymając się drzew i stąpając po wielkich korzeniach zejść po stromych jak góskie dachy i brudzących spodnie jak świeżo pomalowana ławka zboczu. Łatwo nie było, ale daliśmy radę, może też dlatego, że wspaniała gra w szachy upodobana (jak wiemy) wszystkim obozowiczom, uczy aby nigdy się nie poddawać oraz radzić sobie z nowymi sytuacjami. W nagrodę za nasze trudy zeszliśmy wprost do budki z legendarnymi najlepszymi lodami na świecie. Kiedy wróciliśmy do ośrodka, wszyscy poszli do swoich pokoi paść na łóżka, z obolałymi nogami. Jak nogi znowu stały się posłuszne, zeszliśmy na obiad. Takiej uczty nie miał nawet Mieszko I, w dniu Chrztu Polski. Panie w kuchni, chyba zgubiły się i zamiast trafić na Łysą Górę, trafiły do kuchni w Sokołowsku. Wyczarowały idealnie doprawioną zupę pomidorową, tak pyszną, że nikt nie śmiał protestować, aby wziąć dokładkę. Jakby tego było mało, na drugie danie, były pyszne małe ziemniaczki, mielone kotleciki z chrupiącą skórką, a do tego gotowana kapusta. Nawet Magda Gessler nie ugotowałaby czegoś równie pysznego i polskiego, jak te wspaniałe kucharki. Kiedy odpoczęliśmy na ciszy poobiedniej i mogło się chodzić bez ryzyka zwrócenia wszystkich pyszności, poszliśmy grać 2 rundę najlepszej na świecie gry (chyba nie trzeba się domyślać jakiej). Po wysiłku umysłowym nadszedł czas na wysiłek żołądkowy. A było co jeść: makaron z sosem z pysznych polskich truskawek. Po kolacji poszliśmy się bawić i grać na dworze. Kiedy zaczęło się robić późno, udaliśmy się na ablucje wieczorne. Jeśli nadal nie wiesz co to znaczy, pytaj się Pana Wiesia i SPAĆ!!!

Relacja Adama Biernackiego z 2 dnia obozu (3.07) Obudzono nas o 7:45 (niestety). Zeszliśmy na pożywne śniadanie, po posiłku musieliśmy posprzątać pokoje przed bardzo surową i bezwzględną kontrolą czystości, lecz dzisiaj nam się upiekło, ponieważ to pierwszy dzień obozu i każdemu może się podwinąć noga. Po tym wydarzeniu nie mieliśmy czasu na westchnienie z ulgą, bo zaraz potem było wyjście do Andrzejówki na pyszne frytki MNIAM! Mimo frytko-brania wszyscy pochłonęli na obiad idealnie przygotowane gołąbki. Przejedzeni specjałami polskiej kuchni udaliśmy się na wypoczynek do pokojów. Dla spragnionych gry w szachy i tych nie tęskniących za tą wspaniałą rozrywką poszliśmy rozegrać pierwsze partie turniejowe. Podczas szukania strategii jak wykończyć i ogołocić przeciwnika, głodni poszliśmy na obfitą kolację, której głównym daniem były parówki z keczupem. Z pełnymi brzuchami pyszności wybiegliśmy odetchnąć świeżym powietrzem i pograć w gry sportowe. Nawet nie zauważyliśmy, że stało się późno i trzeba było udać się na ablucje wieczorne, a następnie lulać do łóżka :) Tak minął drugi dzień obozu.

Komunikat


OBÓZ SZACHOWY – Sokołowsko 2020

MIEJSCE: Sokołowsko (Sudety - Góry Suche) Ośrodek „Radosno”- ul. Główna 5 (pokoje 2, 3 i 4- osobowe z łazienkami).

TERMIN: 2 - 12. 07. 2020

CENA: 1500 zł

W związku z ograniczeniami transportowymi (zajęta połowa miejsc w autokarze) oraz braku dofinansowania z MDK Śródmieście, w tym roku dojazd na obóz we własnym zakresie.
Proszę zatem o zgłaszanie wolnych miejsc w samochodzie i ewentualne zapotrzebowanie na dojazd do Sokołowska i z powrotem do Wrocławia.

PRZYJAZD: 2.07 środa - ZACZYNAMY OBIADEM ok. godz. 15.

WYJAZD: 12.07 niedziela w godzinach 9 - 11

ORGANIZATORZY: Fundacja Creativa na zlecenie MDK Śródmieście

UCZESTNICTWO: dzieci (od 7 lat) i młodzież będąca uczestnikami zajęć szachowych MDK Śródmieście.
Dzieci spoza klubu po akceptacji kierowniczki obozu.

ZAPISY: Mailem u kierowniczki obozu - Anny Domaradzkiej-Żyły na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
Konieczność wpłacenia zaliczki 400 zł na konto ośrodka Radosno.
FUNDACJA CREATIVA, ul. Główna 5, 58-351 Sokołowsko.
Konto w BGŻ Nr 31 2030 0045 1110 0000 0376 7900
Tytuł wpłaty: "Darowizna - imię i nazwisko dziecka- zaliczka do dnia 14.06.2020 - całość do 25.06.2020

KADRA: Anna Domaradzka-Żyła, Janusz Żyła, Robert Korpalski i Michał Dzikowski

KOSZTY OBOZU OBEJMUJĄ:
 zakwaterowanie i wyżywienie,
 szkolenie szachowe,
 opiekę pedagogiczno – wychowawczą,
 opłatę rankingową do turnieju, dyplomy, nagrody i upominki,
 ubezpieczenie,
 opiekę medyczną,
 atrakcje na miejscu: wycieczki piesze, warsztaty ekologiczne, warsztaty artystyczne ( robienie mydełek, świeczek, lampionów i słoiczków wakacyjnych ), paintball ( dla starszych ) i kule sferyczne oraz inne.

Wszelkie pytania proszę kierować na maila kierowniczki obozu Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub telefonicznie 691915134 Anna Domaradzka-Żyła

Ostatnio na Forum

Wiadomości szachowe

Top 10

2700chess.com for more details and full list

Gościmy

Odwiedza nas 58 gości oraz 0 użytkowników.